Wzorzec Ratowniczki – skąd bierze się wewnętrzna samotność kobiet, które za dużo dają?


O wzorcu, który uczy dawać wszystko – i zapominać o sobie

Jest taki rodzaj samotności, który nie znika w relacji.
Nie rozprasza się wśród ludzi.
Nie koi się rozmową ani bliskością.

To samotność wewnętrzna – doświadczenie bardzo częste u kobiet funkcjonujących we wzorcu Ratowniczki.

Piszę ten tekst z perspektywy coachingu systemowego, ale także z miejsca osobistego doświadczenia i wieloletniej pracy z kobietami, które przez lata były „tą silną”, „ogarniętą”, „odpowiedzialną”.
Tą, na którą można liczyć.
Tą, która daje – często kosztem siebie.

I od razu chcę to wyraźnie podkreślić:

Ratowniczka nie jest problemem.
Ratowniczka jest wzorcem adaptacyjnym – rolą, która kiedyś była przejawem ogromnej mocy.


Kim jest Ratowniczka w ujęciu systemowym?

W coachingu systemowym nie patrzymy na Ratowniczkę jak na „cechę osobowości” ani „zaburzenie”.
Patrzymy na nią jak na rolę, która powstała w odpowiedzi na konkretne warunki systemowe – rodzinne, relacyjne lub zawodowe.

Ratowniczka to kobieta, która bardzo wcześnie nauczyła się, że:

  • relacja = odpowiedzialność,
  • miłość = dawanie,
  • bezpieczeństwo = bycie potrzebną.

Jej kompetencje są realne i imponujące:

  • potrafi regulować napięcia ze środowiska w którym przebywa, zanim ktoś je nazwie,
  • czyta emocje i potrzeby innych z niezwykłą precyzją,
  • bierze odpowiedzialność tam, gdzie inni ją oddają,
  • naturalnie trzyma przestrzeń dla ludzi i procesów,
  • ma wysoki poziom empatii, lojalności i zaangażowania.

To są zasoby, nie wady.

Problem nie leży w tym, że ona to potrafi.
Problem pojawia się wtedy, gdy cały system opiera się wyłącznie na jej dawaniu.


Dlaczego wzorzec Ratowniczki „działa”… aż przestaje?

System, w którym Ratowniczka się ukształtowała, nagradzał ją nie za bycie, lecz za funkcję. Szczególnie za to, że:
– ogarnia,
– ratuje,
– nie sprawia kłopotów.

I dlatego ten wzorzec jest tak skuteczny.
Daje szybkie poczucie sensu, przynależności i wartości.

Ale z czasem koszt zaczyna być zbyt wysoki.


Skąd bierze się wewnętrzna samotność Ratowniczki?

Wewnętrzna samotność nie wynika z braku ludzi.
Pojawia się wtedy, gdy Ratowniczka:

  • daje z siebie maksimum,
  • inwestuje serce, czas, uwagę i lojalność,
  • a po drugiej stronie nie ma wzajemności, uznania ani realnego spotkania.

Systemowo wygląda to bardzo jasno:

Energia płynie w jedną stronę.
System jest zasilany, ale Ratowniczka nie jest regulowana.

I wtedy odzywa się bardzo stare, znane zdanie:

„Znowu jestem z tym sama.”

To nie jest nadwrażliwość.
To zdrowa reakcja organizmu na długotrwałą nierównowagę.


Dlaczego Ratowniczki często trafiają do relacji, w których są wykorzystywane?

Nie dlatego, że są słabe.
Ale dlatego, że są kompetentne, lojalne i dostępne.

Systemowo:

  • niosą więcej,
  • szybciej przejmują odpowiedzialność,
  • rzadziej stawiają granice na wejściu,
  • długo wierzą, że „jeszcze trochę” wystarczy.

Ich ogromna zdolność dawania staje się zaproszeniem dla tych, którzy chcą brać, ale nie potrafią być w relacji partnerskiej.

W pewnym momencie ciało zaczyna reagować:

  • pojawia się wyczerpanie,
  • pustka emocjonalna,
  • spadek nastroju,
  • sięganie po szybkie regulatory napięcia, które nie służą, a jedynie chwilowo wyciszają.

To nie jest brak umiejętności radzenia sobie.
To sygnał przeciążenia systemu.


Co może pomóc Ratowniczce w codzienności? (konkrety)

Zmiana nie polega na tym, by przestać być empatyczną, uważną i zaangażowaną.
Chodzi o to, by przestać być w tym sama.

1. Zatrzymuj dawanie wcześniej, niż podpowiada schemat

Nie wtedy, gdy już jesteś na granicy, czujesz, że zaraz wybuchniesz i rozwalisz dom lub miejsce pracy.
Zatrzymaj się jedno „nie” wcześniej.

Zapytaj siebie:

„Czy robię to z wyboru – czy z lęku przed utratą relacji?”

To pytanie przywraca sprawczość.


2. Oddziel bliskość od użyteczności

Codziennie warto sprawdzać:

  • czy ktoś chce Ciebie,
  • czy tylko tego, co robisz, organizujesz, dźwigasz.

Relacje, które karmią, nie wymagają zasługiwania.


3. Nazwij samotność zamiast ją zagłuszać

Zamiast kolejnego zadania, rozmowy „dla innych” czy szybkiego regulatora napięcia, spróbuj powiedzieć sobie na głos:

„To jest moment, w którym czuję się sama.
I teraz zostaję przy sobie.”

To proste zdanie ma ogromną moc regulującą układ nerwowy.


4. Buduj relacje lekkie, nie „ważne”

Ratowniczki często od razu wchodzą w głębię.
Tymczasem to lekkość często leczy system.

  • wspólne spacery,
  • zajęcia, warsztaty,
  • rozmowy bez historii i ciężaru.

Bez ratowania. Bez roli.


5. Zmieniaj pytanie

Zamiast:

„Dlaczego mnie nie widzą?”

zadaj:

„Dlaczego ja tu zostaję, skoro mnie nie widzą?”

To pytanie nie obwinia.
Ono oddaje Ci wybór.


Na koniec – ważne zdanie dla każdej Ratowniczki

Nie jesteś samotna dlatego, że jesteś niewystarczająca, lecz dlatego, że zbyt długo byłaś tą, która niesie relację sama.

I to da się zmienić, oczywiście nie przez zamykanie serca, a przez powrót do siebie, swoich granic i swojej mocy.

Bo Ratowniczka, która wraca do siebie,
przestaje ratować świat –
a zaczyna żyć w relacjach, które ją widzą.

Jeśli to o Tobie i czujesz, że już tak nie chcesz dołącz do najbliższego warsztatu: Ratowniczka na swoim miejscu”